Czy młodzież z Sądecczyzny widzi dla siebie perspektywy w swoim regionie i uznaje Sądecczyznę za atrakcyjne miejsce do życia

 

Czy Sądecczyzna jest miejscem, w którym młodzi – zarówno ci uczący się, jak i ci po studiach – chcą budować swoje życie? A jeśli nie – co musiałoby się zmienić, żeby to się stało?

Z Sądecczyzny – podobnie jak z wielu innych regionów peryferyjnych – od lat odpływają ludzie młodzi. Jedni wyjeżdżają na studia i już nie wracają. Inni szukają pracy, której nie znajdują na miejscu. Jeszcze inni nie widzą tu warunków do samodzielnego życia, niezależności finansowej czy założenia rodziny. Według danych GUS z 2023 r. Subregion Sądecki (obejmujący Nowy Sącz oraz powiaty nowosądecki, gorlicki i limanowski) odnotował jeden z najwyższych wskaźników migracji ujemnej młodych dorosłych w Małopolsce – szczególnie w grupie wiekowej 19–29 lat. Tylko w ciągu pięciu lat powiat nowosądecki opuściło ponad 3400 młodych osób, głównie absolwentów uczelni z Krakowa, Rzeszowa czy Warszawy.

Rozmowy z młodymi mieszkańcami pokazują, że przyczyn ich wyjazdów jest kilka. Często wskazują brak ofert pracy odpowiadających ich wykształceniu i ambicjom. Choć Sądecczyzna rozwija się w sektorach takich jak transport czy budownictwo, brakuje firm opartych na wiedzy, innowacyjnych startupów, centrów badawczo-rozwojowych czy instytucji kultury o szerszym zasięgu. Drugą barierą są trudności mieszkaniowe. W Nowym Sączu średnia cena metra kwadratowego wynosi dziś ok. 8800 zł (I kwartał 2025), a rynek najmu pozostaje ograniczony i niestabilny. Nawet osoby aktywne zawodowo często nie mogą sobie pozwolić na niezależność mieszkaniową.

Młodzi zwracają też uwagę na niedostateczne życie kulturalne i społeczne – brak przestrzeni do debaty, samorozwoju i uczestnictwa w wydarzeniach, które powstają z ich udziałem. Dotyczy to nie tylko małych miejscowości, ale również samego Nowego Sącza. Poczucie stagnacji i braku wpływu dopełnia obraz codzienności – w wielu gminach młodzi ludzie mają wrażenie, że ich głos niewiele znaczy, a lokalna polityka nie dostrzega ich potrzeb.

Ten obraz nie jest jednak całkowicie jednostronny. W ostatnich latach pojawiają się wyjątki: powroty po studiach i decyzje o „zakorzenieniu się” w regionie. Niektórzy wracają, inwestując w agroturystykę, zielone technologie, edukację alternatywną czy kulturę. Wskazują na potencjał przyrodniczy regionu – Beskid Sądecki, Dolina Dunajca, Popradzki Park Krajobrazowy – oraz spokój życia i możliwość wpływania na otoczenie. W raporcie Instytutu Rozwoju Miast i Regionów (2023) podkreślono, że tzw. „powrotnicy” szukają nie tylko pracy, ale też sensu – potrzeby bycia „kimś potrzebnym” na własnym terenie. Aby takie powroty stawały się zjawiskiem szerszym, potrzebna jest tzw. infrastruktura sensu: dobre szkoły, aktywne NGO, wsparcie dla mikroprzedsiębiorczości i dostępne przestrzenie wspólne.

Wraca więc zasadnicze pytanie: jakie Sądecczyzna oferuje dziś młodym ludziom perspektywy? Czy czują, że mogą tu żyć godnie i z satysfakcją, bez rezygnacji z marzeń? Czy lokalne samorządy, szkoły i instytucje społeczne robią wszystko, by zatrzymać lub odzyskać młodych?

A może region – nieświadomie – wysyła im sygnał: „tu nic się nie da”?

 

0
0

Poprawa dostępności strony