Co bardziej kształtuje postawy obywatelskie młodzieży na Sądecczyźnie?
Bycie obywatelem nie sprowadza się do formalności. Świadomość praw, gotowość działania i poczucie wpływu tworzą wspólne DNA obywatelskości. Pytanie brzmi, skąd młodzi z naszego regionu czerpią dziś tę energię.
Kiedy grupa nastolatków przeprowadza symulowane obrady w sali sesyjnej, procedury stają się dotykalne. Uczestnicy muszą zebrać głosy, bronić wniosków, a czasem pogodzić się z kompromisem. Godziny intensywnej dyskusji zostawiają mocniejszy ślad niż tydzień teorii. Po takim doświadczeniu ktoś zauważa, że budżet nie jest z gumy, a inny zaczyna pytać o budżet obywatelski w swojej gminie. Bezpośrednia praktyka daje sprawczość: skoro udało się przekonać rówieśników, może uda się przekonać radnych.
Codzienna dieta informacyjna powstaje jednak głównie w aplikacjach. Raport o jakości powietrza pojawia się na TikToku jeszcze tego samego dnia w formie dwudziestosekundowego tutorialu. Instagramowe karuzele tłumaczą, czym jest projekt ustawy o prawach zwierząt, a na Discordzie toczy się debata, czy podpisy internetowe liczą się tak samo jak te na papierze. Tempo jest zawrotne, próg wejścia minimalny, a komentarz można dodać w trzy kliknięcia. Sieć staje się więc pierwszym forum publicznym dostępnym z poziomu kieszeni.
Internet oferuje też narzędzia, które dawniej istniały tylko w urzędach: formularze petycji, transmisje z posiedzeń komisji, lokalne mapy problemów. Dzięki nim młodzi poznają mechanizmy demokracji, zanim wejdą do prawdziwej sali obrad. Minusem są bańki informacyjne i zalew niezweryfikowanych treści. Szybkość przekazu sprzyja uproszczeniom; emocjonalny klip może przykryć złożoność tematu. Dlatego bardziej niż kiedykolwiek liczy się krytyczne myślenie.
Granica między światem offline a online staje się coraz cieńsza. Uczestnicy warsztatów transmitują swoje wystąpienia, a pytania z czatu potrafią zmienić przebieg głosowania. Z kolei influencer, który nagłaśnia problem przepełnionych schronisk, prosi o wsparcie młodzieżową radę gminy i wspólnie piszą projekt uchwały. Praktyka twarzą w twarz splata się z siłą algorytmów; jedni potrzebują bezpośredniego doświadczenia, inni – cyfrowego megafonu.
Trudno wskazać jednoznacznego zwycięzcę. Realne spotkania uczą argumentacji i budowania koalicji, lecz ich zasięg bywa ograniczony. Sieć potrafi zgromadzić tysiące podpisów pod inicjatywą w jeden weekend, ale równie szybko przerzuca uwagę na kolejny temat. Ostatecznie oba kanały dążą do tego samego: wychować odpowiedzialne pokolenie świadomych obywateli.
Zanim zdecydujesz, zastanów się, które z tych doświadczeń ukształtowało Ciebie lub Twoich znajomych. Czy ważniejsza była scena w magistracie, czy może hashtag, który przełamał bierność?
Weź udział w krótkim głosowaniu i podziel się opinią – Twoje zdanie pomoże nam lepiej planować kolejne działania.