Co wybrać w Nowym Sączu, aby wzmocnić udział młodych w konsultacjach i budżecie obywatelskim?
Konsultacje obywatelskie i budżet obywatelski pozwalają sądeczanom realnie wpływać na decyzje miasta. W tym kontekście powraca pytanie o skuteczny udział młodzieży. Dwie alternatywy są jasne: A — stała Młodzieżowa Grupa Konsultacyjna; B — oficjalna platforma online dla młodych. Obie ścieżki służą temu samemu celowi, ale proponują inny sposób pracy i inny rytm decyzji.
W wariancie A chodzi o cykliczne, moderowane spotkania uczniów szkół średnich, studentów i młodych aktywistów z przedstawicielami miasta. Siłą tego rozwiązania jest relacja na żywo i możliwość doprecyzowania potrzeb: łatwiej łączyć zbliżone pomysły, porządkować priorytety i wypracowywać krótkie, semestralne rekomendacje z przypisanym autorem i kontekstem.
Rozmowa przy stole pozwala dopytać o skutki uboczne, koszty utrzymania czy kolizje z innymi projektami, zanim powstanie wniosek do BO. Format sprzyja też reprezentatywności szkół i osiedli, jeśli skład jest jasno opisany, a rotacja miejsc — regularna. Zaletą bywa również uczenie się procesu: od diagnozy, przez warsztat propozycji, po prezentację i publiczną odpowiedź urzędu. Słabszą stroną pozostaje ograniczona skala i koszt organizacyjny: potrzebni są opiekunowie, harmonogram i przestrzeń. Bez publicznej jawności odpowiedzi miasta („co wdrażamy, kiedy i dlaczego”) łatwo o wrażenie fasady; bez stałego rytmu pracy grupa może utknąć w roli forum opinii bez przełożenia na wdrożenia.
W wariancie B akcent pada na zasięg i dostępność. Platforma umożliwia zgłaszanie pomysłów, dyskusję oraz proste głosowania między edycjami BO, co ułatwia udział młodych spoza centrum i z peryferyjnych osiedli. Daje przejrzystość — widać pomysły, komentarze i statusy; można też prowadzić szybkie ankiety tematyczne, mapy problemów czy rankingi „co najpierw”.
Taki kanał dobrze zbiera szerokie spektrum głosów, pozwala śledzić zainteresowanie tematem w czasie i dostarcza danych do uzasadnień projektów. Ograniczenia są inne: bez sensownej moderacji i weryfikacji użytkowników spada jakość rozmowy, mnożą się duplikaty, a popularność bywa mylona z wartością publiczną. Dochodzą nierówności cyfrowe, konieczność stałej obsługi zasad i ochrony danych oraz ryzyko „klikokracji”, gdy emocjonalne tematy wypierają merytoryczne, ale mniej widowiskowe propozycje. Owszem, założeniem optymistycznym jest, że na platformie będzie ruch, ale ryzykiem jest to, ze ruchu nie będzie.
W obu przypadkach warunkiem powodzenia jest ta sama architektura: jasny mandat, prosty cykl pracy (np. semestr), publiczne odpowiedzi urzędu na rekomendacje oraz mierzenie efektu wdrożeniami, a nie liczbą komentarzy. W praktyce oznacza to publikowane protokoły, krótkie terminy reakcji, wskazywanie odpowiedzialnych wydziałów i aktualizację statusów („w toku”, „wdrożone”, „odrzucone — powód”). Bez tego grupa staje się „kółkiem opinii”, a platforma — „tablicą ogłoszeń”.
Istotny jest także most między światem online i offline. W modelu A warto przewidzieć otwarte sesje tematyczne transmitowane do sieci oraz zaproszenia do konsultacji terenowych (np. spacery badawcze). W modelu B przydają się cykliczne dyżury stacjonarne — możliwość krótkiej rozmowy z moderatorem i pomoc w złożeniu poprawnego wniosku.
Pytanie do mieszkańców dotyczy więc wyboru między dwiema drogami. Czy na start lepiej postawić na A — rozmowę twarzą w twarz i selekcję priorytetów, czy B — szeroki dostęp i ciągłość dialogu online? Oddany głos wskaże, który model ma większy sens w sądeckich realiach — tu i teraz, z myślą o tym, by głosy młodych faktycznie przekładały się na decyzje i inwestycje.