Czy młodzi mieszkańcy Sądecczyzny mają realny wpływ na decyzje podejmowane w swoich szkołach i gminach? ZAGŁOSUJ!
W czasach, gdy wiele mówi się o kryzysie demokracji, zaufania do instytucji i spadku aktywności obywatelskiej, szczególnie istotne jest pytanie, czy młodzi ludzie czują się częścią życia publicznego. Bo jak mają angażować się w przyszłości w wybory, stowarzyszenia, rady osiedli czy działania społeczne, jeśli dziś – w szkole lub w rodzinnej gminie – nie mają poczucia sprawczości?
Sądecczyzna to region, w którym młodzież odgrywa coraz większą rolę w życiu społecznym – ale czy ma realny wpływ? W wielu szkołach działa samorząd uczniowski. W Nowym Sączu i kilku gminach powiatu funkcjonują Młodzieżowe Rady Miasta lub Gminy, które z założenia mają być głosem młodych w sprawach lokalnych. Czasem jednak ich działalność kończy się na udziale w akademii, konkursie czy sadzeniu drzewek – i trudno mówić tu o realnym współdecydowaniu.
Z drugiej strony pojawiają się przykłady pozytywne. W gminie Stary Sącz Młodzieżowa Rada Miejska współorganizowała m.in. spotkania edukacyjne i angażowała się w organizację wydarzeń sportowych i charytatywnych. Uczniowie z Muszyny konsultowali projekty szkolne podczas tzw. budżetu partycypacyjnego – mogli zagłosować na to, czy szkoła ma kupić piłkarzyki, siedziska czy sprzęt sportowy. To drobne rzeczy, ale dają poczucie, że głos młodych się liczy.
Wciąż jednak wielu uczniów z regionu nie wie, czym właściwie jest obywatelskość poza podręcznikową definicją. Na lekcjach WOS-u mówi się o prawach obywatelskich, demokracji i strukturze państwa – ale często bez odniesienia do realnego życia. Ilu uczniów wie, kto jest ich radnym? Ilu spotkało się z burmistrzem, dyrektorem szkoły czy sołtysem, żeby porozmawiać o sprawach ich miejscowości?
Nie chodzi o to, by młodzież od razu podejmowała decyzje o budżecie gminy czy inwestycjach drogowych. Ale chodzi o realne włączenie ich w proces podejmowania decyzji, które ich dotyczą – wygląd szkolnej stołówki, zasady oceniania, planowanie wydarzeń, sposób komunikacji. Bo młodzi są częścią wspólnoty – nie tylko „na przyszłość”, ale tu i teraz.
Problem w tym, że młodzież często nie wierzy, że ma na cokolwiek wpływ. Czuje, że głos dorosłych – dyrektorów, radnych, burmistrzów – zawsze będzie ważniejszy. Czasem nie wie, jak zabrać głos, gdzie pójść, do kogo się zwrócić. A jeśli już raz zostanie zignorowana, przestaje próbować. Z kolei część dorosłych – nawet tych najbardziej zaangażowanych – nie traktuje młodych partnerów serio. Mówią: „Jak dorośniecie, to zrozumiecie”. Ale obywatelskość nie zaczyna się od 18. urodzin – zaczyna się od poczucia, że mój głos się liczy.
Dlatego warto dziś zadać pytanie publicznie – bez oskarżeń i bez złudzeń. Po prostu po to, by dowiedzieć się, jak młodzież Sądecczyzny naprawdę postrzega swoją rolę i sprawczość w lokalnym świecie.