Czy warto systemowo wspierać solidarność międzypokoleniową w sądeckich gminach – i czy może się to udać?
W miastach i wsiach Sądecczyzny codziennie mijają się dwa światy: młodzież i seniorzy. Żyją blisko siebie a jednak często bardzo daleko od siebie. Młodzi skupieni na codzienności, obowiązkach szkolnych, planach na przyszłość. Starsi – często zmagający się z samotnością, wykluczeniem cyfrowym, poczuciem, że ich czas już minął. Dwa pokolenia, które mogłyby się wspierać – ale najczęściej się nie znają.
Pojawia się pytanie: czy warto próbować ich połączyć? Czy wspólne działania młodych i starszych mogą budować więzi, zmniejszać samotność seniorów, uczyć wzajemnego szacunku i zrozumienia? I dalej: czy warto, by takie działania były systemowo wspierane przez samorządy i instytucje, a nie tylko realizowane jako jednorazowe inicjatywy? I wreszcie: czy taki model współpracy naprawdę może się udać?
Zwolennicy tego podejścia przekonują, że solidarność międzypokoleniowa to nie moda, tylko konieczność. W sytuacji starzejącego się społeczeństwa i masowej emigracji młodych, budowanie relacji między pokoleniami to inwestycja w trwałość lokalnych wspólnot.
Seniorzy potrzebują uwagi, sensu, rozmowy – młodzi natomiast mogą dzięki temu odzyskać coś, czego nie daje żadna platforma cyfrowa: doświadczenie, opowieści, poczucie ciągłości. Tego nie da się nauczyć w szkole, ale można przeżyć we wspólnym działaniu. I nie chodzi o wielkie wydarzenia – wystarczy wspólna kawa, nauka gotowania, rozmowa o tym, co się liczyło kiedyś i co się liczy dziś.
Krytycy przestrzegają jednak przed przesadnym entuzjazmem. Ich zdaniem próby łączenia pokoleń często kończą się powierzchownie – kilka spotkań, kilka zdjęć, i rozchodzimy się do swoich światów. Wskazują też, że ani młodzi, ani starsi nie zawsze chcą współpracować: są zamknięci w swoich bańkach, mają inne potrzeby, inne tempo życia.
Do tego dochodzą bariery organizacyjne: brak koordynatorów, ograniczone środki, trudności logistyczne. Jeśli nie ma wyraźnego celu i sensownego programu, wszystko może się szybko wypalić.
W centrum tej debaty znajduje się jednak coś więcej niż organizacja wydarzeń. Chodzi o to, jaką wspólnotę chcemy budować na Sądecczyźnie. Czy gmina to tylko suma potrzeb i budżetów, czy także przestrzeń spotkania – między młodością a starością, między pamięcią a przyszłością?
Być może solidarność międzypokoleniowa to nie zadanie dla jednej grupy, tylko wspólne wyzwanie. Ale czy da się to zrobić naprawdę – mądrze, trwale i z korzyścią dla obu stron?
Weź udział w sondażu i powiedz, co Ty o tym myślisz.